Pov's Jo
Weszłam do domu po długim wyczerpującym biegu. Rozebrałam się z płaszcza oraz butów i poszłam do kuchni. Czekało tam na mnie przygotowane wcześniej przez mamę śniadanie. Wzięłam szklankę oraz przygotowałam sobie kawę i siadłam przy stole. W tym samym czasie napisałam sms'a do Susie.
"Masz dziś czas na jakieś zakupy? x"
Po chwili dostałam odpowiedz.
"Dla ciebie tak. Galeria, 15, nasza ulubiona kawiarnia xx"
Dokończyłam pyszne śniadanie oraz udałam się pod prysznic. Wzięłam długą, odprężającą kąpiel oraz ubrałam się w moje ulubię dżinsy i luźną koszulkę. Byłam prawie gotowa gdy ktoś zadzwonił do drzwi, niechętnie zeszłam na dół by otworzyć. To kogo ujrzałam za drzwiami zdziwiło.
- Harry? - powiedziałam niepewnie - co t-ty tutaj robisz? - spytałam.
- Witaj, chciałem wyrwać cię na jakąś kawę - powiedział pewnie opierając się o framugę drzwi frontowych.
- Skąd masz mój adres? - spytałam, ignorując co powiedział.
- Oh, to moja słodka tajemnica - powiedział ukazując swoje dołeczki w policzkach - wracając, masz dzisiaj czas? - spytał.
- Umówiłam się z Susie...
- Nie szkodzi, możemy umówić się wieczorem - odparł.
- Na kawę? Chyba będzie za późno..
- Na drinka. Pasuje ci o 8?
- Ta-tak - powiedziałam zmieszana.
- Widzimy się wieczorem - powiedział, odwracając się na pięcie. Wsiadł na swój motor oraz odjechał z piskiem opon. Ja zszokowana wróciłam do domu oraz dokończyłam się szykować. Niedługo po tym znów usłyszałam dzwonek.
- Kogo tutaj niesie - westchnęłam. Otworzyłam ponownie drzwi.
- Witaj księżniczko. Stęskniłaś się? - zapytał Luke.
- Nie - odparłam i chciałam zamknąć drzwi jednak mi w tym przeszkodził.
- Hej - przytrzymał drzwi bym nie mogła ich zamknąć - przecież zawsze się kłócimy..
- No własnie. Nie chce tego ciągnąć.
- Słucham? Zrywasz ze mną? Znowu?!
- Tak.
- Wrócisz do mnie jeszcze dziś...
- Nie bądź taki pewny. Skończyłam z tobą oraz z tym wszystkim. Przyprawiasz mnie o bół głowy.
- Kochanie..
- Castervill...
- Co z nim?
- Chciałi mnie przez ciebie zabić, do tego zabili Ashtona, zostawiłeś mnie na pastwę losu w ciemnym lesie. Ciesz się że Harry mnie przywiózł.
- Harry! To przez tego dupka ze mną zrywasz.
- Co ty gadasz do cholery?
- Też będziesz się z nim prowadzać, a proszę bardzo.
- Widzę że się zrozumieliśmy. I radze ci nie przychodzić tutaj już nigdy więcej - powiedziałam a ten tylko zmierzył mnie wzrokiem pełnym złości i wsiadł do swojego wozu.Nim się obejrzałam musiałam już musiałam iść na przestanek by nie spóźnić się na autobus.