*pov's Luke*
Jo nie odzywała sie od kąd zostawiłem ją samą w lesie. Mam wyrzuty sumienia, może nie powinniem jej tak zostawiać. A co jeśli cos sie jej stało? Nigdy bym sobie tego nie wybaczył, NIGDY. Muszę sie z nią skontaktować, przeprosić. Jade.
Wziąl kluczyki i pobiegł do auta. Ruszył z piskiem kół.
*pov's Harry*
Ach ta Jo... Co to jest za dziewczyna... Jej sylwetka, oczy, spobób w jaki sie usmiecha. Nie musiala robic nic szczególnego zebym sie w niej zauroczyl. Nic dziwnego ze ma chlopaka. Szkoda, wielka szkoda, może by coś z tego bylo. Przynajmniej dala mi swoj numer. Ciekawe czemu była sama w środku lasu.. Czemu nie zadzwonila po swojego chlopaka... Moze sie z nim poklucila. Moze mam jakies szanse.
Dala mi swoj numer, to jest jasny znak ze mam szanse. Własnie, moze zadzwonie... A moze nie bede jej sie narzucal... Sam nie wiem co robic...
*pov's Jo*
Harry mnie urzekł swym uśmiechem, umieśnionym ciałem , całokształtem. Ależ to jest ciacho...
O czym ja wogóle myśle? Przeciez mam Luke'a... Jestem jego dziewczyną.
Nagle uslyszalam hałasy na dworze. Wyjrzalam przez okno, a tam Luke niczym w komedii romantycznej rzuca czyms w moje okno. Uśmiechnęłam sie.
-Jo! Zejdz do mnie!
-A nie mozesz ty wejsc? Jak cywilizowany czlowiek przez drzwi...
-Wtedy nie bylo by tego efektu. - Uśmiechnąl sie .
-No dobrze - Odpowiedzialam uśmiechem i zeszlam na dol.
Przytuliłam go , a on mnie pocalowal i zacząl przepraszac za to ze mnie dzis zostawil. Rozmawialismy wtuleni w swoje ramiona, az w pewnym momencie zadzwonil mi telefon. Pozwolilam Luke'owi odebrać. Włączył na głośnomówiący.
- Halo, Jo? - Odezwal sie ktos męskim glosem.
Luke uciszyl mnie przystawiając mi palec do ust.
- A kto mówi? - Zapytał Luke.
- Przepraszam, to chyba pomył..
- Nie pomyłka, kto mówi? - Przerwal mu Luke
- Harry
Zachlystnelam sie sliną, Luke sie na mnie spojrzal pytająco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz