Gdy dotarłam do kawiarni Susie jeszcze tam nie było. Usiadłam więc przy wolnym stoliku, zamówiłam gorącą czekoladę i ciastko z karmelem.Czekając na zamówienie poczułam zmęczenie i oczy same mi się zamknęły. Po chwili poczułam na swojej szyi ciepły oddech, w głowie mi się kręciło od intensywnego zapachu męskich perfum-znajomego zapachu męskich perfum...Otworzyłam oczy i obejrzałam się za siebie. To był Luke. Na mój widok wyprostował się. Ubrany był w elegancką, białą koszule, marynarkę i ... dżinsowe spodnie (?!). Włosy miał starannie ułożone na żel, jego spojrzenie było nie do rozszyfrowania. W jego oczach widziałam jednocześnie smutek, radość, nadzieje i ekscytacje. Uśmiechał się, a ja już czułam, że muszę go przeprosić...Miałam ochotę rzucić mu się w ramiona i skraść słodki pocałunek. Lecz czułam, że to było by nieuczciwe w stosunku do niego... Cały czas zrywam z nim, a potem chce wrócić i wracam. O Boże... Jak on musi mnie kochać ze to wszystko znosi? Patrzyłam cały czas w jego oczy i nie mogłam przestać.
- No hejka - Suzie niespodziewanie się pojawiła. - Widzę, że na mnie już czekacie. - Uśmiechnęła się, podeszła do Luka i go ...pocałowała.
- Co ty robisz?! - Zapytałam zdziwiona.
- No jak to co? - Uśmiechnęła się. - Witam się z MOIM chłopakiem.
- Co?! - Spojrzałam pytająco na Luke'a. Ale on odpowiedział tylko zdruzgotanym spojrzeniem.
- No bo ja i Luke jesteśmy razem. - Odpowiedziała Suzie.
- A Logan?! A ja?!
- Z tego co się orientuję, to ty zerwałaś z Luke'iem - Spojrzała się na mnie jakby chciała się upewnić, że to prawda. - A ja i Logan nie jesteśmy już od miesiąca... Uganiał się po pijaku za jakimiś laskami, więc z nim skończyłam.
- Aha... - Byłam z lekka zdenerwowana. - Wiesz co jednak nie mam ochoty na zakupy. - Zostawiłam pieniądze za zamówienie i wyszłam z kawiarni.
Jeszcze nigdy nie czułam się tak upokorzona, tak oszukana... Zerwałam z chłopakiem, a on jeszcze tego samego dnia znalazł sobie inną, i to w dodatku moją przyjaciółkę... Szłam przed siebie, rozglądając się po wystawach. Nagle moje oczy ujrzały śliczną, miętową sukienkę. Natychmiast skręciłam do tego sklepu, poprosiłam o tą sukienkę i poszłam przymierzyć. Pasowała idealnie. Bez chwili zastanowienia zapłaciłam i wyszłam z nowym nabytkiem. Zanim wróciłam do domu dokupiłam do niej jeszcze czarne, ażurowe szpilki.
Do domu postanowiłam wrócić na pieszo, w końcu to tylko jakieś dwa kilometry.
Po męczącym spacerze wzięłam szybki prysznic i zorientowałam się, że jest już 7. Szybko wysuszyłam włosy i ubrałam się w dzisiejszy zakup. Zrobiłam szybki makijaż, odziałam szpilki i byłam już gotowa. Wybiła 8 i ktoś zadzwonił do moich drzwi, oczywiste było, że to Harry. Szybko zbiegłam po schodach i otworzyłam mu drzwi.
- Gotowa?
- Gotowa. - Uśmiechnęłam się.
- W drogę?
- W drogę. - Odpowiedziałam. Dał mi kask, wsiadłam i ruszyliśmy.
Jechał na prawdę szybko, a ja stwierdziłam, że zakochałam się w tej maszynie. Zapach benzyny mi nie przeszkadzał, a wręcz ekscytował. Miałam dreszcze, ale wiedziałam, że jestem bezpieczna. Czułam ciepło Harry'ego i odpowiadało mi to. Czułam, że się zakochałam... po raz kolejny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz