Poprawiłam moje niesforne loki i udałam się do salonu, zostawiając przed chwilą poznanego chłopaka. James siedział z kolegami i koleżankami na wielkiej sofie. Przywołał mnie ręką. Przewróciłam oczami i podeszłam bliżej grupki.
- choć Josie - powiedział Calum i puścił do mnie oko.
- hej - przywitałam się i siadłam obok Grace, dziewczyny Jamesa. Wszyscy równo przywitali się ze mną. Zaczęli rozmawiać na przeróżne tematy. Dziewczyny - od kosmetyków po ich przypadłości. Chłopcy za to o - samochodach i dziewczynach. Czułam się nieswojo. Zawsze uchodziłam za tę grzeczną i zawsze przygotowaną do lekcji. Nie rozumiałam dlaczego akurat oni zadawali się ze mną. Na początku odrabiałam im zadania domowe, potem zaczęli częściej ze mną rozmawiać. Gdyby nie to iż nagle na mojej nowej bawełnianej bluzce wylądował poncz.
- jezu, sorry - powiedział wysoki, blondyn ubrany w koszulkę AC/DC.
- nie no, emm, nie szkodzi - w głowie uderzyłam się za to, szkodzi i to bardzo. Bluzka którą dostałam od babci na siedemnaste urodziny, ledwo co wyjęłam ją z pudełka. Chłopak przyglądał mi się chwilkę.
- em, ja pójdę to sprać - powiedziałam wstając i kierując się do wielkiej łazienki McVey'ów.
- pomogę Ci - powiedział. Nie powiem, speszyło mnie to trochę. Nie lubię przebywać z innymi ludźmi, a co jeszcze chłopakami. Gdy weszliśmy do łazienki, która mieściła się na piętrze, chciałam go spławić, cóż nie wyszło mi zbyt dobrze.
- oddam Ci kasę za nią, wygląda na drogą - powiedział mocząc ręcznik
- nie no, przecież nie zrobiłeś tego specjalnie- powiedziałam chcąc zabrać szary materiał od chłopaka.
- emm, a co jeśli zrobiłem to specjalnie? - spytał uśmiechając się. W tej chwili przyjrzałam mu się uważnie.
Blond włosy, wyżelowane do granic możliwości, czarny kolczyk w wardze. Moja mama zabrała by mnie od niego w jednej chwili. Ciesze się że jej tu nie ma.
- czemu miał byś to robić - powiedziałam gdy ocknęłam się.
- wiesz żeby poznać taką dziewczynę jak ty? jestem Luke - przedstawił się, jaki dżentelmen. Założę się że zarywa tak do wszystkich dziewczyn.
-emm Josie - powiedziałam podając mu rękę. Czy to było 'lamerskie'?, nawet bardzo.
- Josie to od? -spytał
- Josephine, to moje całe imię- powiedziałam spuszczając wzrok na mokrą plamę. Poczułam że się rumienie. Prócz Jamesa żaden chłopak nie zwrócił wcześniej na mnie uwagi. Staliśmy tak kilka minut po czym chłopak przemówił.
- tak więc może się zaprzyjaźnimy ? - spytał i podszedł bliżej.
- hej zgrabne laseczki - nagle do łazienki wszedł James. Wyglądał na nieźle wstawionego. Za nim wszedł Calum próbując go uspokoić. Dzięki temu incydentowi mogła opuścić łazienkę bez odpowiedzi na to pytanie. Zeszłam, biegnąc. Nie rozumiałam mojego postępowania. Nigdy żaden chłopak nie spytał się o to mnie. Byłam trochę rozczarowana tym wieczorem, moja bluzka, nowo poznany chłopak i do tego to iż mama dzwoniła ze trzysta razy. Wpadłam. Zajęło mi nie całe piętnaście minut by dotrzeć do naszego mieszkania. Mam czekała na mnie.
- Josephine Kylie Ciling gdzieś ty byłą - powiedziała prawie krzycząc.
- byłam u Jamesa, uczyliśmy się - powiedziałam wchodząc do łazienki. Wzięłam pierwszy lepsze t-shirt i przebrałam się. Umyłam zęby. Gdy weszłam do mojego pokoju mam siedziała na łózko.
- w ubiegłym tygodniu też się uczyliście, a egzaminy dopiero za miesiąc więc, co z nim robiłaś ?- spuściłam wzrok.
- no dobrze - powiedziałam myśląc nad dobrą i wiarygodną wymówką - to był wieczór filmowy. była Susan, Calum, James no i kilka jego kolegów, wiem, że gdybym powiedział prawdę nie puściła byś mnie- powiedziałam siadając przy biurku.
- wiem jestem nie wyrozumiała, gdybyście powiedzieli prawdę może bym się zgodziła - powiedziała gładząc moje loki spięte w kucyka. - a teraz śpij dobrze - powiedziała całując mnie w głowę. Wykaraskałam się z tego, a co jeśli następnym razem nie będzie tak łatwo?. No cóż teraz chce spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz