niedziela, 13 lipca 2014

10.

Nie mogłam zasnąć z zachwytu, że rodzice do siebie wracają. Byłam pełna emocji. Myślałam o mnie i o Luku. To również nie dawało mi spokoju. Z dnia na dzień miałam chłopaka, którego prawie nie znałam. Dawna Josie by tak nie zrobiła. Nie upiła by się. Nie byłoby takiej opcji. Ale Josephine jest inna. Josephine powstała teraz. Josephine jest sto razy lepsza, lepsza dzięki Lukowi. Tak to na pewno zasługa Luke'a. Josephine jest bardziej towarzyska. Tak, teraz jestem lepszą osobą. Rozmyślałam, i rozmyślałam, aż w końcu zadzwoniłam do Mii.
- Słucham - Odpowiedział jakiś chłopak.
- Mia? - Zapytałam, chociaż wiedziałam,że to ktoś inny. Znajomy.
- Nie. Tu Calum. Mia śpi. A kto mówi? - Spytał.
- Josephine. A czemu jesteś u Mii? - Byłam zdezorientowana.
- A czemu ty całowałaś się z Lukiem? - Odpowiedział pytaniem. Achh, jak ja tego nie lubię.
- Jesteś z Mią w związku? - Zdziwiona kontynuowałam serię moich inteligentnych pytań.
- Brawo! Szybka jesteś. - Zachichotał.
- Dobra, skoro Mia śpi to nie przeszkadzam ci. Pa. - Skończyłam.
- Do zoba! - Porzegnał się Cal.
Dobra, dobra teraz to już na pewno nie zasnę... Może obejrzę jakiś film albo posłucham muz...TRZASK!!!
- Psyyyytttt... - Ktoś krzyczał pod moim oknem. Moja reakcja była szybka, natychmiast podbiegłam do okna i je otworzyłam. Widok mnie nie zdziwił. To był Luke, rzucający w mój dom balonami z wodą.
- Hej poczekaj chwilę, zaraz Ci otworzę. - I pobiegłam na dół.
Po otwarciu drzwi nie byłam pewna co się dzieje, ale chyba Luke mnie przytulał i całował po twarzy, nie zdążyłam nawet zamknąć drzwi. Po minucie jakoś udało mi się wyrwać z jego ramion.
- Ej spokojnie. Nie rzucaj się na mnie jak zwierzynę, bo mnie rozerwiesz na strzępy i w końcu nic ze mnie nie zostanie. - powiedziałam, nabierając powietrza.
- Ale gdy nie mogę się powstrzymać. - Znów mnie przytulił, ale tym razem delikatnie.
- Widzisz, jak chcesz to potrafisz. - Powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Mój Romeo mnie podniósł i zaniósł na górę.     
   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz