Luke zabrał mnie na komedie romantyczną.Oglądałam ten film i zauważyłam, że tak samo jest ze mną i Lukiem, jak w tym filmie. Podczas seansu, o mało co nie zasnęłam, ale na szczęście on to zauważył i wybiegliśmy przed kino. Nagle ujrzałam Susan siedzącą przed restauracją.
-No tak !Wrzasnęłam.
-Co się stało?
-Umówiłam się dziś z moją koleżanką, na zakupy.
-I co teraz zrobisz?
-Muszę cię przeprosić.
Pocałowałam go namiętnie i pobiegłam w stronę Susan. Podbiegłam do niej prawie wywracając się przy jej stoliku. Gdy pozbierałam się siadłam na krześle.
- Hej, Sus wiem że się umawiałyśmy ale wydarzyło się tak wiele że wypadło mi z głowy - powiedziałam ledwo łapiąc powietrze.
- Nie no dam rade, spóźniłaś się tylko godzinę - powiedziała przewracając oczami.
- Oj nie bądź taka, jak ci opowiem to mnie zrozumiesz - powiedziałam wysyłając jej przyjacielski uśmiech. Ona tylko znów wywróciła oczami. Nie widziałam problemu... Nagle wstała i zaczęła iść w stronę przystanku. pobiegłam za nią.
- Zaczekaj - krzyknęłam łapiąc ją za rękaw kurtki.
- Czego chcesz? - spytała
- Chce Ci wszystko wytłumaczyć- powiedziałam - naprawdę chce Ci wszystko wytłumaczyć - powiedziałam ciągnąć ją na ławkę przed barem. Siadła koło mnie niechętnie.
- no to co takiego ważnego wydarzyło się w twoim życiu? - spytała ironicznie Susan.
- spotkałam chłopaka - powiedziałam szczęśliwa - no moim rodzice wrócili do siebie, więc jak widzisz nie okłamuje Cie.
- Powiedziałam patrząc jej prosto w oczy.
- No niech ci będzie, opowiadaj jaki on jest?...
*pov's Mia*
Siedziałam z mamą, rozmawiałyśmy o wakacjach. nie mogłam się skupić cały czas w mojej głowie był Calum, Calum, Calum... Nie mogłam się przez to skupić. Mama chyba to zauważyła ponieważ przestała przeglądać katalogi biur podróży. Spojrzała na mnie dziwnie.
- O czym tak rozmyślasz - powiedziała wstając od stołu i kierując się w stronę kuchni.
- Amm... poznałam chłopaka - powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- To świetnie - jak się nazywa? - spytała wracając z sokiem pomarańczowym.
- Calum pochodzi z Australii - oznajmiłam
- Jaki jest - odpowiedziała podając mi szklankę.
- Czuły, inteligentny, miły, romantyczny i przede wszystkim utalentowany.
- Uuu widzę niezła partia - zażartowała.
- Mamoo, przestań - powiedziałam przez zaciśnięte zęby - niedługo przyjdzie, będziesz mogła go poznać.
- Już nie mogę się doczekać.
Siedziałyśmy tak w ciszy aż usłyszałyśmy dzwonek. Poszłam otworzyć drzwi. Cal przywitał mnie z bukietem goździków w ręce. Zachichotałam. Był taki słodki a zarazem seksowny.
- hej - powiedział wręczając mi różowe kwiaty i całując w policzek. Był ubrany w vansy, zwykły biały t-shirt i czarne rurki. Przywitał moją mamę, chwile porozmawialiśmy po czym przeszliśmy do mojego pokoju.
Pocałowałam go namiętnie i pobiegłam w stronę Susan. Podbiegłam do niej prawie wywracając się przy jej stoliku. Gdy pozbierałam się siadłam na krześle.
- Hej, Sus wiem że się umawiałyśmy ale wydarzyło się tak wiele że wypadło mi z głowy - powiedziałam ledwo łapiąc powietrze.
- Nie no dam rade, spóźniłaś się tylko godzinę - powiedziała przewracając oczami.
- Oj nie bądź taka, jak ci opowiem to mnie zrozumiesz - powiedziałam wysyłając jej przyjacielski uśmiech. Ona tylko znów wywróciła oczami. Nie widziałam problemu... Nagle wstała i zaczęła iść w stronę przystanku. pobiegłam za nią.
- Zaczekaj - krzyknęłam łapiąc ją za rękaw kurtki.
- Czego chcesz? - spytała
- Chce Ci wszystko wytłumaczyć- powiedziałam - naprawdę chce Ci wszystko wytłumaczyć - powiedziałam ciągnąć ją na ławkę przed barem. Siadła koło mnie niechętnie.
- no to co takiego ważnego wydarzyło się w twoim życiu? - spytała ironicznie Susan.
- spotkałam chłopaka - powiedziałam szczęśliwa - no moim rodzice wrócili do siebie, więc jak widzisz nie okłamuje Cie.
- Powiedziałam patrząc jej prosto w oczy.
- No niech ci będzie, opowiadaj jaki on jest?...
*pov's Mia*
Siedziałam z mamą, rozmawiałyśmy o wakacjach. nie mogłam się skupić cały czas w mojej głowie był Calum, Calum, Calum... Nie mogłam się przez to skupić. Mama chyba to zauważyła ponieważ przestała przeglądać katalogi biur podróży. Spojrzała na mnie dziwnie.
- O czym tak rozmyślasz - powiedziała wstając od stołu i kierując się w stronę kuchni.
- Amm... poznałam chłopaka - powiedziałam z uśmiechem na ustach.
- To świetnie - jak się nazywa? - spytała wracając z sokiem pomarańczowym.
- Calum pochodzi z Australii - oznajmiłam
- Jaki jest - odpowiedziała podając mi szklankę.
- Czuły, inteligentny, miły, romantyczny i przede wszystkim utalentowany.
- Uuu widzę niezła partia - zażartowała.
- Mamoo, przestań - powiedziałam przez zaciśnięte zęby - niedługo przyjdzie, będziesz mogła go poznać.
- Już nie mogę się doczekać.
Siedziałyśmy tak w ciszy aż usłyszałyśmy dzwonek. Poszłam otworzyć drzwi. Cal przywitał mnie z bukietem goździków w ręce. Zachichotałam. Był taki słodki a zarazem seksowny.
- hej - powiedział wręczając mi różowe kwiaty i całując w policzek. Był ubrany w vansy, zwykły biały t-shirt i czarne rurki. Przywitał moją mamę, chwile porozmawialiśmy po czym przeszliśmy do mojego pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz