Wytrzeszczyłam oczy. Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło tego wieczoru. Przecież na ogół jestem grzeczną dziewczynką. Nie rozumiem tego co się stało. Ja chodzę z Lukiem? Jak to możliwe? Jeżeli mówi prawdę, to musiałam być strasznie pijana. Już nigdy w życiu nie wezmę do ust alkoholu. Będę abstynentem. Postanowione. Ale co teraz powiedzieć Lukowi. Rzeczywiście podoba mi się, ale czy aby na pewno z nim "chodzę" czy znów sobie ze mnie żartuje. Za dużo myśli na raz. To chyba nie najlepsze na kacu... Tak z pewnością to nie jest dobre na kacu.
- Prze... przepraszam. - I stało się, zwymiotowałam.
- I prawidłowo. Im szybciej pozbędziesz się z organizmu tego wszystkiego z wczorajszej nocy, tym lepiej. - Luke nie był tym ani trochę poruszony. Nawet się uśmiechnął.
Co jest z tym gościem? Czy jego naprawdę to nie rusza? Czy tylko jest takim dobrym aktorem? Przecież nikt nie może być taki...taki...nie do poruszenia, No chyba, że Hitler, ale on już kimnął na wieki. A może Luke jest jakimś jego potomkiem. Ale przecież Hitler był Niemcem, a Luke...
- Luke, masz może w rodzinie kogoś, kto ma niemieckie korzenie? - zapytałam.
- Nie. Jestem Australijczykiem z krwi i kości. A dlaczego pytasz?
- Myślałam, że może jesteś jakimś potomkiem Hitlera.
- Ale czemu? - Zarechotał tak słodko, że miałam ochotę go schrupać albo przynajmniej pocałować. I tak też zrobiłam. Skradłam mu słodkiego całusa.
- Nie musisz wiedzieć - Wyszeptałam.
- Jednak się do mnie przekonałaś - odparł z uśmiechem.
- No przecież ze sobą chodzimy - Powiedziałam - Tak?
- No teraz, to już na pewno - Odparł - Wcześniej to trochę... Co do tego wyznawania miłości... To nie do końca było tak, że ty mi ją wyznawałaś... Tylko ja ją wyznawałam TOBIE.
Łezka mi się w oku zakręciła jak to usłyszałam. Temu gościu naprawdę na mnie zależy. A najlepsze jest to, że ja też coś chyba do niego czuję.
- Ej za co to było? - Powiedział spoliczkowany.
- Hmmnn.... Za co to było? No niech pomyślę? Za te głupkowate kawały? Żarty strojone sobie ze mnie? Nie. Z pewnością nie. A za co niby? No za co, KURWA?!
- Przepraszam... - Lukowi zrzedła mina - Naprawdę...Przepraszam...
Pocałowałam go i to nie był niewinny całus, tylko pełen namiętności pocałunek.
-Czyli jednak mi wybaczasz?- Luke się uśmiechnął.
- Nie. Tylko żartowałam. - Spojrzała na niego poważnie, po czym wybuchnęła śmiechem i znów pocałowała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz