- Josie!!! - Mama krzyknęła z przerażeniem w głosie.
- Jeszcze pięć minut... - Błagałam nieświadoma co mama właśnie widzi. - I nie nazywaj mnie Josie. - Dodałam z oburzeniem.
- Josephine!!! Co tu się dzieje?! Kim jest ten chłopak?! - Jaki chłopak główkowałam, póki nie...
- Dzień dobry, proszę pani. Nazywam się Lukas Hemmings, może mi pani mówić Luke. - Luke się odezwał podnosząc się z podłgi.Zerwałam się natychmiast z łóżka.
- Mamo to nie jest tak jak myślisz. - Patrzyłam na nią przekonująco. - Luke przyszedł wieczorem...
- I wtedy jak rozmawialiśmy, Josephine zasnęła, więc położyłem ją do łóżka i przykryłem kocem. Nie chciałem jej samej zostawiać i zasnąłem opierając się o łóżko i osunąłem się na podłogę. Przepraszam za zamieszanie. - Dokończył Luke.
- No chyba, że tak. - Powiedziała uspokojona mama. - Może zjesz z nami śniadanie, Luke.
- Z rozkoszą, proszę pani. - Wyszczerzył swoje idealnie białe zęby.
- A więc chodź na dół - powiedziała - A ty Josephine, przebierz się. - Mama jak zwykle na miejscu.
Wyszli z pokoju, a ja szybko wciągnęłam moje najlepsze dżinsy i top z napisem " I ♥ YOU ". Jak można się domyślić to wszystko dla Luka. Już zbiegałam po schodach, aż tu nagle... Luke. Wpadłam w jego ramiona. Przytuliłam go i usłyszałam chichot...chichot mamy. Mama patrzyła się na nas z uśmiechem.
- Co na śniadanie? - Przerwałam ciszę.
- Jajecznica i sok pomarańczowy. - Wyrzekła zadowolona mama.
- Mamo, jak było na randce z tatą? - zapytałam.
Mama się zarumieniła i spojrzała na mnie nieśmiało. Już wiedziałam, że musiało być nieziemsko.
- Pyszna jajecznica, proszę pani. - chwalił Luke.
- Dziękuję, Luke. Jedz, na zdrowie. - Mama posłała mu uśmiech.
- Mamooooo, nie podrywaj mi chłopaka. - Skarciłam ją.
- Oj oj, Już dobrze. - Zakpiła sobie ze mnie.
- Spokojnie Josephine, przecież wiesz, że jestem tylko twój. - Luke. Jakiż on słodki.
- Mój to mój, ale trzeba uważać. - Zażartowałam.
- A co teraz będziecie robić? - zapytała mama.
- Pozwoli pani, że porwę Josephine? - Jaki z niego Dżentelmen.
- Ależ oczywiście. Nie ma problemu. - Nie ma problemu? Jakie teksty...
No i porwał mnie po raz kolejny. Jedno pytanie. Czy nasza miłość rozkwita? - Kwitnie jak najczerwieńsza róża...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz