Po pięciu minutach byłyśmy gotowe. Wystarczyło podzwonić po wszystkich i poinformować o wypadzie, lecz przydarzył się nam wyjątkowo "parszywy" przypadek, a mianowicie nikt nie odbierał. Więc najpierw odstawiłyśmy Deana do babci i wyruszyłyśmy do Jamesa. Po drodze o mało nie złamałam obcasów. Czułam się zupełnie inaczej, niż za zwyczaj gdy wyruszałam na miasto. Powietrze było dla mnie narkotykiem, działało na mnie jak marihuana czy kokaina dla narkomanów.
- Jak myślisz, czy będzie w domu? - zapytała Mia.
- Jak nie będzie, jak będzie. - Odparłam pewna.
U Jamesa przywitała nas pokojówka.
- Dobry wieczór, panienko Ciling. Panicz McVey jest u siebie wraz z resztą towarzystwa - powiedziała służąca.
- Dziękuję - odparłam i wraz z Mią poszłyśmy na górę.
Pierwszy widok był ociupinkę oszałamiający. James całował się z Juliet, tą swoją nową dziewczyną. Nie widziałam jej wcześniej osobiście, tylko słyszałam jaka to ona piękna, wspaniała i w ogóle. Nagle zaczęłam się śmiać. Każdy normalny człowiek pewnie teraz zachodzi w głowę, DLACZEGO? Otóż, już wam mówię, w tle leciała piosenka Lawson'a "Juliet". Chyba dopiero wtedy mnie zauważyli.
-Czego się naćpałaś Josie? Muszę tego spróbować. - odpowiedział z poirytowaniem - Jakiś dobry chyba ten twój towar, nie? - Odparł z uśmiechem ukazującym pełną gamę jego uzębienia.
- Koniecznie! -odparłam z sarkazmem - Ale przepraszam tym razem Cię nie poczęstuję. Wykorzystałam wszystko!!!
- Hymmn... - James złapał się za podbródek - Może być ciekawie.- wymamrotał - To jest moja Juliet - Wyrzekł obejmując ją w pasie i całując czule w czoło. - A to jest Josie i... Mia wróciłaś?
- Tak, wróciłam. - Odpowiedziała z uśmiechem - Miło mi, jestem Mia. -przywitała Juliet.
- A ja Josie - Odparłam nagle - i też mi miło. - Po czym wyszczerzyłam się do niej w promiennym uśmiechu.
- Mi również jest niezmiernie miło, Juliet.-powiedziała.
- No więc tak...Tam są alkohole - James wskazał na stolik - i przekąski. Miłej zabawy!
Tego drugiego już nie usłyszałam. Byłam zajęta piciem...szampana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz