'Pov's Jo'
Przetańczyłam z Ashtonem prawie całą noc. Trudno było mi się z nim pożegnać ponieważ naprawdę dobrze się dogadywaliśmy. Chłopak postanowił odwieźć mnie do domu. Co naprawdę dobrze się złożyło bo chciałam pobyć z nim chociaż te dziesięć minut.Nie wiem czy mogę powiedzieć że się w nim zakochałam jednak na pewno coś jest między nami. Przez większość moje życia nie szukałam chłopaka bo po co, miłość przyjdzie kiedy będzie chciała. Niestety w moim przypadku przyszła zrobiła bałagan i odeszła. A może tak powinno być? Przez całą drogę nie odzywaliśmy, jedyny dźwięk w samochodzie to jakaś stara piosenka lecąca z radia. Piosenka przypomniała mi o wakacjach spędzonym u babci na farmie oraz naszym wyjeździe z Susan i Mia do Londynu. Czasem potrzebna jest chwila żeby przypomnieć sobie wszystko. Zatrzymaliśmy się pod moim domem.
- dzięki za podwiezienie - powiedziałam odpinając pasy lecz nie tracąc kontaktu wzrokowego z Ashtonem.
- nie ma za co - powiedział - umówimy się jeszcze kiedyś?
- z tobą z chęcią - powiedziałam. Chłopak przybliżył się by złożyć całusa na moim policzku. Jednak ja nie mogłam się powstrzymać przekręciłam głowę tak że jego usta napotkały moje łącząc je w namiętnym pocałunku. W głowie karciłam się za mój ruch, bo co on sobie pomyśli? że jestem jakąś napaloną, niedojrzałą nastolatką.
- przepraszam - powiedziałam gdy odsunął się ode mnie. - nie wiem co mnie napadało - powiedziałam rumieniąc się niczym świeże bułki {haha lel sorry ale napisałam to dla Olgi która piecze czasem bułki ;)}
- nie masz za co przepraszać - uśmiechnął się - prędzej czy później i tak doszło by do tego
- będę się zbierać, jest późno a moi rodzice nawet o tym nie wiedzą więc i tak zostanę uziemiona
- zwal całą winę na mnie
- przestań, zdzwonimy się?
- tak, dobranoc
- dobranoc
Jeszcze przed wejściem do domu pomachałam Ashtonowi na pożegnanie. Po wejściu aż promieniałam. Chciałam tańczyć ale też płakać. Nadal kocham Luke'a ale nie widzę sensu by zabiegać o jego względy a Ashton, on daje mi przyszłość. Weszłam po cichu do pokoju. Oczywiście narobiłam rabanu. Zrzuciłam wazon, który jak na złość się stłukł, drzwi zaczęły skrzypiec. Gdy dotarłam do łazienki zrzuciłam ciuchy i weszłam pod prysznic. Zaczęłam rozmyślać o moim pierwszym spotkaniu z Lukiem...
"- jezu, sorry
- nie no, nie szkodzi
- oddam Ci kasę za nią, wygląda na drogą
- nie no, przecież nie zrobiłeś tego specjalnie
- emm, a co jeśli zrobiłem to specjalnie? "
Wyrzuciłam to wspomnienie z mojej głowy. Nie wiem co to za uczucie, poczucie winy? smutek? zazdrość? złość? a może wszystko na raz? Mam nadzieje że przejdzie. A jeśli tak naprawdę to co czuje do Ashtona to nie jest miłość? gdy weszłam do pokoju zauważyłam na łóżku list. W środku znajdował się list.. z pogróżkami. Nie wiedziałam o co chodzi. Postanowiłam nie myśleć o tym i pójść spać.
***
Obudziły mnie głośne rozmowy. Wstałam i podeszłam do drzwi. Gdy je otworzyłam ujrzałam moich rodziców.
- hej Jo - przywitała się ze mną mama
- cześć - powiedziałam ziewając - co tak głośno rozmawiacie?
- a kłócimy się jaki dom wybrać - powiedział tata
- a może dacie wybrać mi i dziewczynami , w końcu będziemy mieszkać tam razem..
- wiesz to nawet dobry pomysł - powiedziała mama
- tylko nie wybierzcie najdroższego - zaśmiał się tata. Ja tylko uśmiechnęłam się i weszłam ponownie do pokoju. Ubrałam się w coś wygodnego ponieważ zapowiadał się nudny dzień w domu. Postanowiłam zadzwonić do Julie zapytać się co u niej i jak się czuje jednak gdy otworzyłam telefon ujrzałam wiadomość od Ashtona.
'hej, czy pasuje ci spotkać się jutro o 16? x' - 'tak, pasuje mi x' - 'podjadę po ciebie x' okej,tak ogólnie to cześć' - ' jak Ci się spało?' - 'dobrze, nawet bardzo dobrze tylko jest mały problem' - 'jaki?' - 'dostałam list i tak był tekst typu "jeszcze Cie dopadnę" nie wiem czy mam się bać' - 'póki jesteś przy mnie nie masz się czego bać x' - ' to było słodkie , niestety muszę się zbierać bo jedziemy oglądać nowy dom, miłego dnia; - 'miłego dnia x'.
Aktualnie wsiadałam do wozu wraz z Clarie i Faith. Zaczęłyśmy rozmawiać na temat tego jak przystojnych chłopków spotkałyśmy w klubie. nie byłą zbyt zajęta ponieważ w mojej głowie cały czas było jedno imię 'Luke'..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz